Już niedługo Eurokurnik ruszy z produkcją złotych jaj, a miliony kibiców z całej Europy skierują swój wzrok na Polskę i Ukrainę. Setki tysięcy fanów piłki nożnej odwiedzą te dwa kraje w celu przeżycia Euro2012 osobiście. Czego mogą się spodziewać po imprezie, która zaczyna się już za kilkanaście dni?
Na pewno piłkarskich emocji na najwyższym poziomie. Na Mistrzostwa Europy zjadą się najlepsi zawodnicy, w zdecydowanej większości z lig europejskich. I tak przyjdzie nam podziwiać drugiego w tym sezonie strzelca na Starym Kontynencie, Cristiano Ronaldo, który przegrał jedynie z Argentyńczykiem Leo Messim. Holendrzy do boju wystosują ciężkie działa w postaci najlepszego najlepszego strzelca Premier League - Robina van Persie oraz Bundesligi - Klaasa Jana Huntelaara. Niemcy nie pozostają dłużni i do swojego napadu desygnują drugiego strzelca ligi niemieckiej, Mario Gomeza oraz będącego ostatnio w nieco słabszej formie, ale zawsze dobrze grającego Miroslava Klose. Warto również wspomnieć o zawodnikach Serie A. Wraz z reprezentacją Szwecji, na Euro przyjedzie Zlatan Ibrahimović zawodnik AC Milan oraz gracz Udinese, Antonio Di Natale. Na koniec skromnie, jak przystało na typowego Polaka, wymieniłbym Roberta Lewandowskiego, który ma za sobą bardzo dobry sezon w Borusii Dortmund i dobrze rokuje w perspektywie rozgrywek Euro 2012. Najlepsi strzelcy to gwarancja bramek i emocji w meczach, ale nie bez znaczenia jest też występ najlepszych bramkarzy, takich jak Buffon, Casillas, Neuer czy Szczęsny. Oprócz tego, cała gromada znanych graczy ze środka pola. Ich wymieniać nie będę, ze względu na ilość.
Jednak najlepsi piłkarze to nie wszystko. Każdy kibic reprezentacji własnego kraju wyśmienicie zna zawodników w niej występujących oraz preferowany styl gry i liczy na coś więcej. Czego więc będzie oczekiwał od Mistrzostw Europy w Polsce i Ukrainie? Nie sądzę, aby najważniejszym elementem ich wyprawy była obecność autostrad czy wyremontowanych miast. Gdyby nie wieczne roztrząsanie tego tematu, przyjezdni nawet nie zauważyliby braków w naszej sieci komunikacyjnej. Ważniejsza bowiem będzie ATMOSFERA! No i tutaj się pojawia pytanie. Czy przeciętny Andrzej Kowalski, który właśnie wygrał dla siebie i rodziny bilety, bo kupił sobie ptasiego mleczka za minimum 20 złotych, będzie w stanie zapewnić taką atmosferę? Zapewne pod stadionem kupi sobie gadżety do malowania twarzy, meksykański kapelusz i trąbkę na gaz (bo z wuwuzelą nie wpuszczą), dzięki którym będzie się świetnie bawił. W przerwie meczu kulturalnie zakupi bułkę w parówce i colę dla żoneczki, a następnie powróci do dziubania popcornu, kilka razy wstając podczas wykonywania międzynarodowej fali na stadionie. Później wykona sobie pamiątkowe zdjęcie, które wrzuci do albumu między te z Rodosu i wakacji na działce i zapomni o całej tej szopce. W życiu nie wybierze się na żaden mecz - bo na stadionach jest niebezpiecznie - ale to on przyczyni się do wspaniałej atmosfery na trybunach.
FUCK EURO 2012! ... idę pobiegać.







