poniedziałek, 27 lutego 2012

Wir fahren nach Berlin (cz.1)

Pomysł z wyjazdem na mecz poza granicami Polski pojawił się w naszych głowach już dawno temu. Początkowo wybór padł na derby Wiednia. Nie był to wybór przypadkowy, ze względu na to, że spotkanie zapowiadało się dobrze pod kątem kibicowskim. Niestety otrzymaliśmy info od austriackich ultrasów o proteście i w związku z tym trzeba było szybko zmodyfikować plany. Biorąc pod uwagę niewielką odległość, postanowiliśmy wybrać się do Niemiec. Na mecz Hamburga z Werderem bilety rozeszły się jak ciepłe bułeczki, więc pozostał nam Berlin i mecz miejscowej Herthy z Borussią Dortmund. Nikt z nas nie wątpił, że pomimo planu "C", wybieramy dobrze. Na załatwienie formalności mieliśmy dużo czasu, ale też nie było z tym specjalnych problemów i na długo przed najazdem na Berlin mieliśmy załatwione wszystko, oprócz składu personalnego. Ostatecznie 18 lutego w wyjazdowym samochodzie zasiadły cztery osoby i o ósmej rano ruszyliśmy w trasę. O samym dojeździe można powiedzieć tyle, że się odbył. W Katowicach wyskoczyliśmy na A4 i tak autostradą, dosłownie pod sam hostel w stolicy RFN.