wtorek, 24 kwietnia 2012

Eurosprawdzian


Do pierwszego gwizdka Mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie zostało 45 dni. Autostrady robią się na szybko, ale już wiemy, że ten wyścig z czasem nasz miłościwie rządzący Donald przegra. Szukając jakiegoś wytłumaczenia można powiedzieć, że nie gramy na autostradach, tylko na stadionach, a te przecież stoją i czekają na rozpoczęcie czerwcowego turnieju. Stoją - to najodpowiedniejsze słowo opisujące tą sytuację. Od czasu wybudowania Narodowego i reszty Eurostadionów ich właściciele wręcz modlą się aby ktokolwiek mógł na nich zagrać. Ktoś jednak ciągle płata im figle i zarobić im nie daje. Mecz o Superpuchar Polski został odwołany, a na stadionie kompletnie nie związanym z rozgrywkami Euro2012 odbył się dzisiaj finał Pucharu Polski.

Znów można szukać plusów i powiedzieć, że to stadion nowoczesny i ładny, a jego pojemność w zupełności wystarczała obu klubom. Bo nie czarujmy się, ale taki mecz w środku tygodnia o godzinie 18:00 wielu sympatyków piłki nożnej do zakupu biletu nie zachęci. Zapewne gdyby odbył się na Narodowym, to frekwencja byłaby dwa razy większa, ale nie ma co gdybać. PZPN (tfu!) zadecydował inaczej i tym sposobem przy ulicy Ściegiennego w Kielcach spotkały się drużyny Legii i Ruchu. Piłkarsko niewiele jest tutaj do opowiadania. Legia cały mecz przeważała i gdyby tylko jej zawodnicy ustawili lepiej celowniki mogłoby dojść do jeszcze większego pogromu. Skończyło się jednak skromnym 3:0. Jednak to nie wynik był najważniejszym elementem tego widowiska.

Sympatycy obu drużyn dali pokaz, jak fantastycznie przygotowana jest Polska na Euro2012. Oprawy złożone z rac, świec dymnych i petard hukowych to coś, czego podczas mistrzostw nie zabraknie. W drugiej połowie było nawet ciekawiej,  ale przecież każdemu te efektowne choreografie się podobają. Podoba się to wszystkim oprócz PZPNu i komentatorów, którym nawet jeśli się podoba to i tak nie mogą mówić.  Częściowo pozwolił sobie na to Pan Szpakowski, który przyznał rację, że to ładne ... ale po meczu. Zapamiętałem takie zdanie "kibice mogliby to zrobić po meczu, wtedy bezpieczeństwo byłoby większe". Jakim cudem? Nagle ludzie staliby się żaroodporni? Czy może race ochłonęłyby od natłoku wrażeń? Tak myśli prawdopodobnie komentator pewnej stacji z dopiskiem "Turbo", który zaproponował aby na meczach odpalać zimne ognie. A może zrobimy takie bezpieczne atrapy z bibuły? Śmiech na sali :) Od rac jeszcze nikt nie zginął, prędzej Cie przejedzie rozpędzony zaprzęg śnieżnych psów grenlandzkich, niż cokolwiek  Ci się stanie na stadionie, ale o tym może kiedy indziej.

Eurosprawdzian, jak sobie pozwoliłem nazwać dzisiejszy finał Pucharu Polski dla organizatorów oblany, choćby ze względu na paraliż jaki ogarnął całe Kielce. Rząd, organizatorzy Euro i przede wszystkim policja nie mogą spać spokojnie bo wiedzą, że do 8 czerwca sytuacja będzie się jeszcze bardziej dla nich komplikować. Każda ekipa będzie chciała się pokazać przed kibicowską Europą. Im więcej przyjeżdżających tu obcokrajowców będzie wiedziało, jak się u nas kibicuje, tym lepiej. Dlatego za dzisiejszy eurosprawdzian kibicom dwóch zespołów z czołówki ekstraklasy wystawiam mocną czwórkę, z nadziejami na to, że w ostatnich 3 ligowych kolejkach wszystkie polskie grupy ultras pokażą na co je stać :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz